Nagle rozległ się dźwięk budzika. Wyłączyłem nieprzyjemny
odgłos i z powrotem położyłem się na plecach. Leżałem tak i patrzyłem w jasny,
kremowy sufit. Dziś po raz pierwszy od dwóch miesięcy miałem wrócić do szkoły.
-Druga klasa gimnazjum… - westchnąłem, zamykając na chwilę
oczy, po czym podniosłem się z łóżka i powoli podszedłem do szafy. Otworzyłem
stare, ciemnobrązowe, obdarte drzwi. Ziewnąłem i zacząłem szukać nowego,
drogiego i zarazem obrzydliwego garniaka. Wyciągnąłem moją bladą dłoń i
wyciągnąłem strój. Założyłem go na siebie po czym podszedłem do lustra
stojącego w kącie. Poprawiłem włosy byle jak, byle by nie odstawały. Po
przygotowaniu się, zbiegłem na dół po siedemnastu stopniach, zrobiłem śniadanie
i wyszedłem z dom z pyszną kanapką w ustach. Idąc przez ulicę napotkałem
brunetkę, moją rówieśniczkę, uczesaną w dwa szerokie, niedługie kuce.
-Daniel! Daniel! –Podbiegła brunetka. Poczym ruszyła ze mną
do szkoły.
-Czego? – Zapytałem chamsko.
-Jak samopoczucie? Dziś pierwszy dzień szkoły.
-Noo… Nawet mnie nie drażnij…
-Ej wiesz co?
-Uh. Co znowu?
-Podobam ci się?
Przełknąłem szybko duży kęs kanapki i otworzyłem szeroko
oczy. Dziewczyna, co prawda, brzydka nie była. Była wręcz ohydna…
-Ej, odpowiesz mi?
-Jakby to ująć… Lubię cię, ale…
-Wiem, nie podobam ci się – zasmuciła się i opuściła głowę.
-Co? Nie, po prostu…
-Nie musisz się wymigiwać. Wiem, że jestem brzydka… - Otworzyła
powoli drzwi szkoły.
-Sarah…
-Sarah…
Dziewczyna poszła do
łazienki aby przetrzeć łzy. Wiedząc, że nie będzie się do mnie odzywać przez
najbliższe 5 minut, pobiegłem do moich przyjaciół. Sai’a i Debby. Rozmawialiśmy
o wakacjach, o tym, jak nam minęły, pomimo że znaliśmy odpowiedzi na te
pytania, ponieważ całe wakacje spędziliśmy razem. Wybiła godzina dziewiąta.
Wszyscy musieliśmy wejść na halę aby wysłuchać nudnego przemówienia dyrektorki,
gdy nagle ktoś rzucił w nią jajem.
-Ciekawe kto i skąd miał jajko? Pewnie z domu jakiś głupi
gimbus wziął – pomyślałem, wzruszając ramionami. Ta, nie robiąc sobie nic z
tego, mówiła dalej. Dyra, zawsze groźna i nieznośna, dziś była dziwnie
spokojna, niczym baranek. Staliśmy i czekaliśmy na koniec. Na Sali jak zwykle
były szmery. Nikt nie słuchał dyrektorki. Nagle ktoś puścił ”głuchy telefon” po
całej hali, co było bezsensowne, bo wiadomo, że ktoś zmieni.
-Zejdź do piwnicy i otwórz klapę w ziemi, po prawej stronie.
Te słowa wstrząsnęły mną, ponieważ u mnie w domu klapa
właśnie tam się znajdowała… Nie wiedziałem co tam jest. Po upływie godziny te
słowa wciąż tkwiły mi w głowie. „Zejdź do piwnicy… Klapa w ziemi, po prawej stronie.”
-Daniel, coś ty taki spięty? – Zapytała Debby.
-Co? Nie… - machnąłem ręką.
-Ej idziemy na kebaba? – Zapytał Kai.
-Boże, ty tylko o jedzeniu… Cały czas jesz, a masz
niedowagę…
-Hę? – Powiedział, wyciągając kanapkę z torby.
- Uhh. – Uderzyłem się otwartą ręką w czoło.
-Ej, a co było w tym „podaj dalej”? – Zapytała Debby.
-W głuchym telefonie? Hmm, pewnie mi nie uwierzysz, ale ktoś
kazał mi wejść do piwnicy i otworzyć klapę w ziemi po prawej… Byłem nieco
zdziwiony, nie wiedziałem co tam jest więc skąd jakiś obcy miałby o tym
wiedzieć?– Lekko przerażony zaprosiłem ich do domu, by poszli ze mną sprawdzić,
co znajduje się w piwnicy a raczej pod nią. Po co kopać niżej niż piwnica
i jeszcze tam coś ukrywać. Ciekawe, co
tam było? Może jakiś skarb? Ale znowu, gdyby ktoś wiedział o skarbie, dawno by
mi go ukradł… Może… Może coś od moich rodziców… Ach, gdyby oni jeszcze byli na
tym świecie…
-Ale jak, jak to możliwe? Ktoś cię śledzi? Ja i Debby
oczywiście pójdziemy z tobą, ale nie uważasz, że to niebezpieczne, dziwne?
-Kai – powiedziałem – Rozumiem, że to może być dziwne…
Rozumiem, że to może być niebezpieczne… Ale co ty byś zrobił w mojej sytuacji?
-No…
-Poczekaj, nie przerywaj mi, bo wiem dobrze, że zrobił byś
to samo. Dobra, w każdym razie, idę już
do domu – powiedziałem, spoglądając za siebie, na drzwi mojego domu. –
Sprawdzimy to w weekend. Muszę się z tym przespać i dokładnie nad tym pomyśleć.
Mamy czwartek, pierwszego września 2022 roku. Jutro wam powiem, jaką decyzję
podjąłem, a w sobotę „to” sprawdzimy.
-Lub nie - skończyła za mnie Debby.
-Lub nie… - Powtórzyłem niepewnie, po czym pożegnałem się ze
znajomymi i wszedłem do domu. Usiadłem na miękkim fioletowym fotelu.Wyciągnąłem
z kieszeni mały dysk na którym wyświetlał się hologram, poczym otworzyłem okno
wiadomości Jest on następcą dawnych, beznadziejnych smartfonów. Holo-fon, bo
tak nazywała się owa maszyna, był dużo szybszy, miał większą pojemność, był jednym
słowem lepszy pod każdym względem. Nagle, wyskoczyło okno NOWA WIADOMOŚĆ, a pod spodem zielony przycisk: OTWÓRZ i
czerwony: USUŃ. Gdy kliknąłem OTWÓRZ wyskoczyła wiadomość:
Hej, zapewne dziś w szkole, około godziny 9:13, przez znaną
z przed wielu lat zabawę „głuchy telefon”, ktoś ci przekazał pewną wiadomość.
Nie zapomnij ;). Ach, no tak, Kai i Debby niech ci pomogą!
W tej chwili przeżyłem szok. Z wrażenia upuściłem holo-fon
na ziemię. Wstrzymałem oddech i rozszerzyłem oczy.
-N-niemożliwe! – Powiedziałem do
siebie.